Spojrzałam na zegarek, wybiła już 8. Za oknem usłyszałam bus szkolny. .jpg)
Zaczęłam biec po schodach, bym nie musiała iść piechotą. Na szczęście umiałam biec w takich butach.
Chwyciłam szybko torbę, książki i wybiegłam z hukiem. Drzwi na szczęście się zatrzaskiwały, więc nie muszę ich zmykać na klucz, ale nie ważne. Przywitałam się z kierowcą i podziękowałam, że zaczekał. Byłam pierwszą osobą, która wsiadła do busu. Na szczęście. Mogę sobie wybrać miejsce. Usiadłam na ostatnich
miejscach, może nikt mnie nie zauważy. Miałam się zmienić i być bardziej ogarnięta. Wydaje mi się, że to nie możliwe. Stawaliśmy na każdym przystanku, nie wiem czemu, ale w busie nie było już miejsca. Ciekawe jak to możliwe ? Szkoła niby taka dobra, ale no tak to przecież szkoła publiczna. Z zamyśleń wyrwał mnie chłopak, który wsiadł na poprzednim przystanku. Ubrany w granatową marynarkę i jasne spodnie. Za nim stało 3 chłopaków, podobnej, delikatnej postury. Byli dosłownie jak bracia, razem się śmiali i wyglądali na szczęśliwych, ale co mnie to obchodzi.-Hej, przepraszam cię czy moglibyśmy usiąść w tej 5?- zapytał farbowany blondyn..
-A co wtedy bym ze sobą zrobiła? -warknęłam na chłopaka.
-Co mnie to obchodzi. Patrz tam jest miejsc.- wskazał mi na siedzenie obok jakiegoś mega kujona.
-Chyba coś ci się pomyliło. Byłam tu pierwsza, ty tam mozesz usiąść.
-Niewydaje mi się.
Akurat stanęliśmy na przystanku, a chłopak podniósł mnie z siedzenia i sam na nim osiadł, a ja na jego kolanach.
-A przepraszam cię bardzo albo raczej nie. Co ty robisz ?- zeszłam z chłopaka, a jego znajomi zajęli resztę miejsc.
-Mówię moze usiądziesz tam...-wskazał na to samo miejsce, które teraz jest już zajęte.
-Masz coś ze wzrokiem koleś? Wypierdalaj mi stąd. Już.
-Bo co mi zrobisz ?- nie odpowiadając przywaliłam mu w twarz.
W tym momencie bus się zatrzymał i stanął pod szkołą.
-Żegnaj.-rzuciłam obojętnie i wyszłam jako pierwsza.
Miałam dwa problemy. Nie znam tu nikogo i nie wiem gdzie jest sekretariat. W tym momencie podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
-Hej. To ty mu przywaliłaś. Gratulacje.
-Hej. Dzięki. A tak wgl to jestem Maddie.
-Fajne imię. A ja Olivia. Oprowadzić cię?
-Okej.
Dziewczyna zaczęła ze mną chodzić po wszystkich piętrach i opowiadać co, gdzie i jak. Trochę mi się znudziło, więc postanowiłam, że chcę iść do sekretariatu po plan lekcji i potrzebne pierdoły.
-A tu jest sala chemiczna, kiedyś spaliłam tu włosy koledze.
-Haha, serio ? Inteligentnie. Mam prośbę, powiesz mi gdzie jest sekretariat ?
-A no tak. Chodź zaprowadzę cię.
Po 3 minutach byłyśmy pod ogromnymi drzwiami z napisem SEKRETARIAT.
Weszłam tam razem z Olivią, ale ona od razu się wycofała, gdyż zauważyła Styles'a. Kurwa co on tu robi ?! Pewnie przyszedł się poskarżyć. Hehs, nie wie nawet jak mam na imię, więc jak mógłby się poskarżyć?
-Pssss... -dostałam kuksańca w żebra. -Chodźmy lepiej, bo ci się oberwie.
-Bywa. Podeszłam do jakiejś kobiety, stanęłam równo obok chłopaka i zaczęły się krzyki, że to ja mu zrobiłam i tak dalej. W tym momencie wyszła potężna kobieta z gabinetu- dyrektorka.
-Zapraszam do mnie wskazała dłonią na pokój. -Usiądziecie ? -usiedliśmy w jakimś mega niewygodnym fotelu. Gabinet dyrektor był straszny, wszystko stare i rozwalające się.
-Więc... ? Słucham wyjaśnień.- wybuchła słowna wojna. Nawzajem próbowaliśmy się przekrzyczeć. -CICHO !! -usłyszałam tenorowy głos wydobywający się z dyrki. -Niall, opowiedz pierwszy.
-Dobrze. - i zaczął pieprzyć głupoty. Mam juz go po dziurki w nosie.
-Aha. A teraz ty, panno Black.
-Więc. -tu jej opowiedziałam co zaszło w busie.
-Dobrze. Nie mam wyboru. Idziecie RAZEM do kozy i przygotujecie plakat reklamujący festiwal w naszej szkole oraz zajmiecie się festiwalem. Śpiew, taniec, sztuka. Wszystko dozwolone. Termin to 28 lutego. A teraz wyjdźcie. I dziękuję za uwagę.-super, mam się męczyć z tym debilem i jeszcze zorganizować ten cholerny festiwal. Nie ma mowy.
-Więc, nie zblizaj się do mnie. Rozumiesz. Sama to zrobię, a ty się nie wtrącaj. Rozumiesz ?
-Nie. Wszystko robimy razem. Więc masz przejebane.
-Odejdź juz.- trzasnęłam drzwiami szafki i poszłam pod salę lekcyjną. Spotkałam tam Olivię oraz tych błaznów.
-I co żyjesz?
-Tak, ale mam przygotować festiwal z nim i codziennie razem koza. Jestem tu pierwszy dzień, a juz mam zjebane życie. No wiec co oni tu robią?
-Chodzą z nami do klasy.
-CO ?!!
-Wiem, też mi się to nie podoba. Okej. Mamy już wejść do sali.
Podczas lekcji nauczyciel przedstawił mnie innym dzieciakom i kazał gdzieś usiąść. Na szczęście usiadłam z Olivką. Całą lekcje rozmawiałyśmy i się śmiałyśmy. I tak zleciał mi cały dzień.
Stałam pod szkołą z Olivką. Ona coś opowiadała, o tym całym 1D, do momentu kiedy nie poczułam czyjś rąk na moich biodrach. A po chwili poszedł ciepły oddech na mojej szyi.
-Czym księżniczka wraca do domu?-strzepnęłam ręce farbowanego blondyna i już miałam mu przywalić, kiedy loczek i reszta podeszli po niego.
-Nie przejmuj się nim. Ma zły dzień.-powiedział chłopak w marynarce.- Odwieść cię do domu ?
-Nie, dam dobie radę.
-Ale ja nalegam.
-Dobra, ale to tylko dlatego że bus będzie dopiero za 30 min.
Chłopak złapał mnie za rękę i zaprowadził do auta.
-Więc, gdzie mieszkasz?
-WallStreet.
-To dobrze. Też tam mieszkam, razem z nimi.- całą drogę już się nie odzywalismy do siebie. W pewnym momencie stanęliśmy.
-Proszę bardzo.
-Dzięki.- wyszłam z samochody i skierowalam się do domu. Gdzie od razu rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.
*****************************************
Wiec, trochę mk nie wyszedł. Mam gorączkę i wgl. Może napisze cis z sensem, ale trochę później. <3 Buziaki Madzia xoxo
